20 sierpnia 2012
Angles to fly, or angels to Die.♥
Leżałam w łóżku, sama, w rozkopanej białej pościeli. Czy to rano, czy południe, nie ważne, zawsze byłam sama. CIEBIE nigdy przy mnie nie było. Pojawiałeś się tylko wtedy kiedy czegoś chciałeś.
Ciepłe promienie słoneczne ogrzewały TWOJĄ stronę łóżka, jakby miały nadzieję, że wrócisz. Zimne podmuchy wiatru przypominały jednak o rzeczywistości. Życie to nie bajka, to bitwa.
Leżałam zastanawiając się nad sensem życia, nad sensem słowa MIŁOŚĆ. Co to do kurwy znaczy? Płakałam, kilka gorzkich łez którymi się dławiłam spłynęło w kierunku poduszki przesiąkniętej TWOIM zapachem. Moje ciało, twarz bez wyrazu, sine usta, zapadnięte oczy jak ciemny korytarz bez iskry, popatrz tam szczęścia przebłyski, jak stare jarzeniówki u kresu żywotności, gasną pod powieką, szarej codzienności, włosy matowe, osłabione - wypadały, jak u osób z białaczką na chemioterapii. Skóra blada niczym rozkładające się ciało topielca pozostawionego w rzece , nie błyszczała w słońcu, jak powinna.
Przypomniały mi się początki, początki naszej znajomości, kiedy rzucił mnie jeden dupek, kiedy byłam przybita jak zardzewiały gwóźdź do bukowej deski, kiedy ON mnie pocieszał, kiedy ON opisywał mnie swojej rodzicielce, opisywał jak trzymam się z moją depresją. " Widziałem to spojrzenie, ten wyraz twarzy, u ludzi osłabionych walką, której nie mogą wygrać. " Był zatroskany, zależało mu. A dziś, zastanawiam się nad sensem tego, dlaczego tu jestem.
Wygramoliłam się z łóżka, ubrałam szlafrok, zeszłam na dół gdzie kiedyś karmiliśmy się nawzajem tostami lub płatkami śniadaniowymi Capitan Chrunch. Nie miałam ochoty jeść BEZ NIEGO, to było jak ukłucie w samo serce, nie myślałam już nawet gdzie jest, a przedewszystkim Z KIM. Poszłam do ogrodu. Wiedziałam, że to niedługo nadejdzie. Więc pojechałam do Pattie, ona zawsze mnie rozumie. Może zrozumie, może nie? Po raz ostatni...
Znalazłam się przed jej posiadłością, zapukałam do drzwi, otworzyła uśmiechnięta brunetka. Wpatrzona we mnie łagodnym wzrokiem, wiedziała co ON robi,a raczej czego nie robi. Wiedziała jak się zachowuje. Mogłam wypłakać się jej, ale nie chciałam, pogodziłam się z tym. On pewnie też się pogodzi, nie zauważy, że mnie nie będzie...
Znowu problemy. Znowu budynek oznaczony wielkim czerwonym "+" . Znów łóżko polowe,
kolejny list, tym razem OSTATNI.
" Drogi Justinie! Zawsze byłeś dla mnie jak ostoja, jak stróż, jak Anioł. Lecz ostatnio coś się zepsuło, znikałeś, wracałeś późną nocą, zły na cały świat, na mnie. Kiedy budziłam się, twego ciepłego ciała, do którego mogłam się kiedyś przytulić całą sobą.. NIE BYŁO. Nie mam Ci wiele do powiedzenia, to co miałam już wiesz. Jeszcze raz przypomnę, mimo wszystko, nawet kiedy nie będziemy się znać, kiedy o mnie zapomnisz, kiedy wspomną mnie, a ty nie będziesz pamiętać, wiedz, że Cię Kocham. Wiesz, że odchodzę. Właśnie kończę mój epilog. Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz, we krwi powstałeś, w krew się obrócisz, w krzyku przyszedłeś na świat, a w ciszy odejdziesz... Dziękuję.
Na zawsze TWOJA, Sherilyn . "
Ostatnie kroplówki, ostatnie ukłucie igły, ostatni wenflon przymocowany plastrem.
Ostatnie piknięcie respiratora, ostatni szum drzew, ostatni ćwierk ptaków, ostatni oddech. Ostatni wyraz wypowiedziany przeze mnie ... "JUSTIN" .
To już koniec, podążam w stronę białego światła, moja klatka piersiowa przestała się unosić, pewien narząd przestał działać, pare sekund temu, a Nerka , a raczej jej brak. Ehh szkoda słów , żegnajcie.........
Piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiik............pik,pik,pik,pik,pik.
Znów słychać rytmiczne popiskiwanie maszyny odmierzającej moje tentno. Jakieś głosy...
" Tentno w normie, uderzenia serca 200/1m. Podkręć volty - 300 voltów [...] Gdzie nerka, gdzie nerka? -Dawca ?- Mężczyzna , - Wiek? 18 lat. Licencja odbioru organów w nagłym wypadku, niejaki pan...Bieber? Grupa krwi "0 Rh+" - bardzo rzadka. Miał ze sobą kartkę, tylko z dwoma wyrazami... -Dla Sherilyn. .. "
Biały pokój, bez wyraźnych konturów... Jakieś osoby? Jasne światło, i ten ból.
JUSTIN !
- Oddałem Ci to na co zasłużyłaś, czego nie miałaś ze mną. - ŻYCIE, przepraszam..Kocham Cię, przepraszam za chłodne pożegnania i powitania, próbowałem.
Zawiodłem, chcę to naprawić..
- Just, strasznie Ci dziękuję, pewnie bez ciebie, pozostało by po mnie parę zniczy, kwiatki i nagrobek " Strzeż jej Panie! " Dzięki TOBIE, mogę normalnie żyć, to co dla mnie zrobiłeś-wielkie wyrzeczenie, jeśli będę tam na górze, przed TOBĄ, powiem Bogu, że jesteś Aniołem, choć pewnie to wie, jesteś stróżem. Jesteś dla innych, nie dla siebie. Jesteś aniołem, który nie potrzebuje skrzydeł by latać...
It's too cold outside, for ANGLES to fly, to fly, to fly, angels to die...
~Shayne
Today my blog Begins! xx
Hello guys! Mam dla was niespodziankę,
nowego bloga, z Jedno-partami o Justinie!
Może przybliżę znaczenie słowa Jedno-part,
jest to utwór literacki, jakaś krótka historia,
która ma swój początek i koniec w jednej notce.
Każdy post jest o czym innym, i nie mają ze sobą związku!
A teraz przepraszam, lecę nagrywać cover
do piosenki There's Hope, wkrótce go zobaczycie,
dam wam link, ale wszystko w swoim czasie.
Naprawdę was kocham, dziękuję za to że mnie
wspieracie, tak jak ja jesteście Belieberkami,
umarłybyście za Justina. Mam nadzieję, że ten
blog przypadnie wam do gustu, jest całkiem
inny od tego, który opowiada o Alexie,
Jade i Justinie. Uciekam , Ciaao ! ♥
~Shayne ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)
